Frankie Manning – Ambasador Lindy Hop (1)

Zawsze wydawało mi się, że najtrudniejsze w pisaniu bloga jest znalezienie tematu na pierwszy post. Później idzie już z górki… Nic bardziej błędnego. Zanim jeszcze powstała ta strona, doskonale wiedziałem, że nie ma osoby, która bardziej niż on zasługuje na pierwszy artykuł.

Lindy Hop nigdy nie byłby tym, czym jest teraz, gdyby nie on. Dla nas, tancerzy, Frankie Manning był dokładnie tym, czym Michael Jordan i Magic Johnson dla koszykarzy: niedoścignionym wzorem, niewyczerpaną inspiracją i wiecznym innowatorem. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego jak wiele zawdzięcza mu taniec swingowy. To on po raz pierwszy w historii włączył do tańca elementy akrobatyczne (airsteps) oraz stworzył wiele choreografii, które pozwoliły przenieść Lindy Hop z sal tanecznych prosto na plany filmowe i sceny całego świata. Jego odejście w 2009 roku na zawsze zamknęło pewien rozdział w historii tańca.

Frankiego po raz pierwszy spotkaliśmy w 2005 roku w małym szwedzkim miasteczku Herrang, dokąd wybraliśmy się na nasze pierwsze warsztaty Lindy Hop. Od samego początku urzekł nas jego sposób bycia, otwartość i ten niezapomniany uśmiech, który spokojnie mógłby zasilić w energię średniej wielkości miasto. Był chodzącą legendą, jednak sam jakby tego nie dostrzegał – zawsze skromny i otwarty na innych ludzi. Swoją osobą dawał świadectwo temu, co było najważniejsze dla dawnych lindyhoppersów: bezgraniczna miłość do muzyki swingowej i tańca. Jego prawdziwą osobowość najlepiej obrazują jego własne słowa: „Nie interesuje mnie sława, jedyne czego pragnę, to aby ludzie dowiedzieli się, jak radosny to taniec!”

Zawsze kojarzony z nowojorskim Harlemem Frankie „Musclehead” Manning urodził się 26 Maja 1914 roku w Jacksonville na Florydzie. Zaledwie piętnastoletnia matka, Lucille Hadle Manning wraz z dziesięć lat starszym ojcem Jerry (Jerome) Manningiem nadali mu imię Frank Benjamin. Był drugim dzieckiem państwa Manningów, jego siostra zmarła jednak gdy miał dwa lata.

Rok później, jak wielu czarnoskórych Amerykanów w tym okresie, matka wyjechała na północ, do Nowego Jorku, zostawiając trzyletniego Franka pod opieką ciotki. Po kilku miesiącach wróciła na Florydę, jednak tylko po to, aby opuścić męża i zabrać ze sobą dziecko. W ten oto sposób mały Frankie znalazł się w nowojorskim Harlemie – w samym środku powoli rozkwitającej Ery Swingu.

Część 2  >>

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Print
  • email

Post comment

Your email address will not be published.

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

© 2017 Studio Tańca Swingowego SWINGOUT.PL