Żegnaj 2011, witaj 2012!

Nie będę oryginalny. Koniec grudnia to czas podsumowań, analiz i snucia planów na przyszłość. Jak głosi przysłowie – chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach… tak więc pozwolę sobie zostawić dla siebie plany, skupiając się na tym, dlaczego ten rok był dla mnie tak wyjątkowy.

Po pierwsze i najważniejsze, wydaje się, że Lindy Hop dość szybko zaczyna zyskiwać sobie sympatię w oczach Polaków. Cieszę się, że ludzie dostrzegają radość, jaka płynie z tego tańca, jego bogactwo i wspaniałą muzykę, która mu towarzyszy. Widać, że temat potrzebował nieco czasu, aby wreszcie „zaskoczyć” – wygląda na to, że lindyhopowa gorączka po kilku latach ukrycia na dobre zaczęła się w Polsce właśnie w tym roku. Na samym Facebooku udało nam się od lutego zgromadzić ponad 230 osób zainteresowanych tańcem i muzyką swingową.

Przyczyniły się do tego napewno swingowe eventy, organizowane przez pasjonatów tego tańca w Krakowie, Poznaniu i Warszawie.

Lindy Hop Spring Festival w Kiekrzu, Dragon Swing w Krakowie i Jumpin’ Swing to już nie imprezy o charakterze jedynie lokalnym. To profesjonalnie rozganizowane międzynarodowe eventy, z zagranicznymi instruktorami i masą dodatkowych atrakcji dla uczestników. W tym roku podczas październikowego festiwalu Jumpin’ Swing w Warszawie pasjonaci Lindy Hop z całego świata po raz pierwszy w naszym kraju mieli okazję uczyć się od jednych z najlepszych obecnie par instruktorskich – Kevina St. Laurent i Jo Hoffberg (USA) oraz Vincenzo Fesi i Isabelli Gregorio (Włochy). To nie lada wydarzenie – aby wziąć udział w zajęciach z tymi parami, wiele osób podróżuje tysiące kilometrów. My mieliśmy okazję skorzystać z ich wiedzy i doświadczenia tu, na miejscu, w Warszawie. Wydaje się, że ich wizyta sprawi, że w przyszłości coraz częściej będziemy mogli w Polsce uczyć się od najlepszych. Kolejna taka okazja nadarzy się już w marcu, w Krakowie – stolicę małopolski odwiedzą Dax Hock i Sarah Breck oraz Max Pitruzella wraz z dobrze nam znanymi litewskimi instruktorami – Mindaugasem Bikauskasem i Giedre Paplaityte.

Ten rok był również wyjątkowy, jeśli chodzi o imprezy w Warszawie. W zeszłym dość intensywnie próbowaliśmy zarazić kluby i knajpy ideą tanecznego wieczoru z muzyką swingową – niestety, bezskutecznie.

Rok 2010 rozpoczął cykl comiesięcznych imprez Swing All Night organizowanych wspólnymi siłami DJ Kuczijo, Tomka Michałowskiego, Bratniej Szatni oraz naszymi, czyli Studia Tańca Swingowego SWINGOUT.PL. Wprawdzie wcześniej organizowane były podobne potańcówki, jednak muzycznie dominowały na nich raczej rock and roll i boogie woogie. Swing All Night była pierwszą, na której można było potańczyć Lindy Hop przy akompaniamencie jazzu tradycyjnego, czyli muzyki, do której Lindy Hop tańczy się najlepiej.

Kolejny fajny projekt, w którym mieliśmy okazję uczestniczyć to Jazz Mess w znanym warszawskim klubie jazzowym Tygmont. Pomysłodawcą imprezy był DJ Cpt. Sparky. Można powiedzieć, że Jazz Mess stworzył całkiem nową jakość swingowych potańcówek – po raz pierwszy mieliśmy w stolicy cykliczną imprezę z muzyką na żywo. Do tańca grały nam rewelacyjne polskie jazzbandy, najczęściej Warsaw Dixielanders i Blues Fellows. Niestety – prawo rynku. Ostatnia impreza w Tygmoncie odbywa się 28 grudnia 2011, czyli dziś. Przegraliśmy z disco dla pań.

Warsaw Dixielanders w Jazz Club Tygmont Impreza Swing Jazz Mess

Warsaw Dixielanders w Jazz Club Tygmont podczas imprezy Jazz Mess

The Swing Alliance. Nazwa mówi wszystko – zjednoczenie 6 tańczących przyjaciół na rzecz popularyzacji w Polsce Lindy Hop i innych form tanecznych ery swingu. O genezie powstania grupy pisałem już na Lindy Hop Blog przy okazji występu na Wasa Swing Festival 2011. Od tego czasu SA wciąż funkcjonuje i prężnie działa, żeby o rodzimym Lindy Hop było jak najgłośniej, nie tylko w kraju! Miłym podsumowaniem półrocznej pracy był dla nas bardzo ciepło przyjęty przez gospodarzy występ w Wilnie na Lindy Christmas Ball w Tamsta Club, świątecznej imprezie organizowanej przez szkołę tańca Lindyhop.lt:

Dla mnie i Kasi szczególnie ważnym wydarzeniem był zaszczyt reprezentowania Polski na jednym z najbardziej prestiżowych turniejów Lindy Hop na świecie – International Lindy Hop Championships w Alexandrii pod Waszyngtonem. To naprawdę niepowtarzalne uczucie, stanąć na parkiecie, który od kilku lat mogliśmy jedynie oglądać podziwiając występy najlepszych par na YouTube. Zobaczyć z bliska świetlne logo znajdujące się na jego środku, imponującą salę balową w której rozgrywane są zawody i wreszcie – wiszącą w niej po raz pierwszy w historii polską flagę. Udało się nam awansować do finałowej siódemki w kategorii Strictly Lindy, lecz niestety nie udało się zająć miejsca na pudle. Wynik pozostawił nam więc lekki niedosyt, jednak jest on tylko motywacją do dalszej pracy i przypomina, że warto jest gonić marzenia – bo nie ma rzeczy niemożliwych.

Naszym największym sukcesem mijającego roku nie są jednak eventy, imprezy, występy, turnieje. To ludzie. Mamy niezmierne szczęście, że od początku otaczają nas ci niezwykli, inspirujący, otwarci, pełni pasji i miłości do tańca i muzyki. Ludzie dzięki którym czujemy, że to, co robimy, czemu poświęciliśmy tyle czasu, energii i chęci, ma sens. Ludzie, niosący dalej wirusa tańca swingowego i rozprzestrzeniający go wśród swoich przyjaciół, znajomych i rodziny! Dziękujemy…

… i życzymy wszystkiego co najlepsze w nadchodzącym roku! 🙂

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Print
  • email
Comments ( 3 )
  1. Przyjmijcie moje gratulacje i życzę Wam pasma sukcesów w 2012 roku!
    Mam nadzieję na więcej i więcej swinga w Warszawie! Dziękuję za to, co już się dzieje i czekam na więcej 🙂

  2. swingout Post author

    Dziękujemy za miłe słowa! Swing jest jak wirus – będzie się rozprzestrzeniał, nie mamy co do tego wątpliwości! 🙂

Post comment

Your email address will not be published.

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

© 2017 Studio Tańca Swingowego SWINGOUT.PL